January 22, 2013

'Jak to jest z tymi współpracami?' czyli droga do sukcesu...

 photo by Hania

Temat współpracy blogerek z firmami był poruszany niejednokrotni przez wiele osób, ale ja również postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. W chwili obecnej polska blogosfera rozrasta się w zawrotnym tempie, a nowych stron przybywa z każdym dniem. Czemu stało się to tak popularne?

Wszyscy, chcąc-nie-chcąc, śledzimy topowe blogerki, bo po prostu nie da się od nich uciec. Są wszędzie: w magazynach, telewizji śniadaniowej i innych różnego rodzaju publikacjach. Zasypują je ubraniami, gadżetami, zaproszeniami na imprezy, wyjazdy. Wiodą, wydawać by się mogło, beztroskie życie polegające na otrzymywaniu od kuriera coraz to większych i droższych prezentów oraz zapisywaniu w kalendarzu kolejnych eventów, na jakie się wybiorą. Zdaje się, że ich zmartwienia ograniczają się do 'co ja dziś założę?' lub 'gdzie zrobię kolejne zdjęcia?' Nie ma co udawać - taki bezproblemowy i przyjemny styl życia promowany przez nie jest bardzo atrakcyjny dla wielu osób. Wszystko wydaje się być łatwe, ładne, ekskluzywne... po prostu pociągające.

Widząc takie 'obrazki' z ich życia, (głównie) młode dziewczyny są zdeterminowane by również znaleźć się w tym wąskim gronie uwielbianych i naśladowanych. Zapominają tylko, w jaki sposób osiąga się taki sukces. Nie, nie wystarczy założyć bloga, a potem już tylko czekać na maile od YSL i Chanel z propozycją sesji zdjęciowej w Paryżu. Moja rada dla wszystkich, którzy marzą o popularności: mieć pomysł na siebie. Jeśli nasza strona jest całkowicie odtwórcza to zawsze będzie jedynie gorszą wersją innej. Zanim zamarzy nam się ogólnokrajowa i światowa kariera, warto by usiąść i zastanowić się, po co chcemy założyć bloga. Czy naszym celem jest dotarcie do jak najszerszego grona odbiorów, bycie popularnym, imprezującym, 'bywającym' tu i tam? Czy blog ma być pasją, czymś osobistym, cieszących przede wszystkim nas, dającym satysfakcję? Oczywiście najlepiej, jeśli te dwie rzeczy da się połączyć, ale first things first - NAJPIERW praca, później nagrody. Trzeba włożyć w to trochę serca, żeby czekać na oklaski.

No i dochodzimy powoli do sedna sprawy. Wybicie się spośród tłumu jest bardzo trudne, a w tym momencie niemalże niemożliwe. Nawet jeśli damy z siebie wszystko to, niestety, w  90% jesteśmy skazani na porażkę. Wiem, że nie zabrzmiało to optymistycznie, ale trzeba być realistą. W chwili obecnej konkurencja jest tak ogromna, że ładne zdjęcia już nie wystarczą. Trzeba mieć charyzmę i umieć ją kreatywnie przelać na bloga za pomocą obrazu lub tekstu.

Przeraża mnie ta wszechobecna bylejakość. Nie rozumiem po co tracić cenny czas na tworzenie strony z fatalnymi zdjęciami, błędami w opisach lub całkowitym pominięciu tego elementu i reklamami zajmującymi więcej miejsca, niż same wpisy. Po co podejmować się każdej możliwej współpracy nawet, jeśli reklamowany produkt jest tandetny lub zupełnie nie pasuje do tematyki bloga. Przecież to nie wniesie do blogosfery zupełnie nic, nie mówiąc już o przyciągnięciu nowych obserwatorów. Każdy ma inne poczucie estetyki, ale w niektórych wypadkach trudno wymyślić choćby jeden argument ratujący takie strony. Absolutny brak krytycyzmu sprawił, że blogerki straciły autentyczność. W zażartej walce o popularność i zwiększenie licznika obserwatorów o kilka oczek wszystkie chwyty dozwolone, więc spamowanie oraz obserwowanie-za-obserwowanie nikogo już nie dziwią.

Tylko teraz refleksja na koniec: obserwator --> osoba, która Cię obserwuje, docenia twoją pracę, będzie wracać. Co z tego, że na wskaźniku masz 1000 obserwatorów, skoro 900 polubiło interesownie bloga w zamian za zwiększenie własnych statystyk i nigdy na niego nie wróci? I czy aby dobry, inspirujący blog nie powinien bronić się sam?

*Ten wpis to zwykła obserwacja bieżących wydarzeń oraz ciągle nasilających się zjawisk. 
Nie uważam się za wyrocznie i ideał. Wiem, że jeszcze sporo mi brakuje ;) *

24 comments:

  1. Bardzo mądrze to wszystko opisałaś.

    ReplyDelete
  2. Trafilam do Cb z polskich-szaf, w zupelnosci sie z Toba zgadzam, najwazniejsze jest prowadzic bloga z pasja i dzielic sie nia z innymi. Najwazniejsze jest zeby czuc sie swobodnei w tym co robimy a nie wymuszac na sile kolejny wpis. Blog bardzo mi sie spodobal napewno jeszcze tu wpadne :) Zapraszam również do siebie :)

    ReplyDelete
  3. : )
    Zgadzam się. Nie będę Cię błotem za to obrzucać: )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki ;) to była taka mała prowokacja, chociaż lubię zażarte dyskusje

      Delete
  4. prawda ,...

    Obserwuję bo świetnie gadasz i ogólnie fajny blog :)

    ReplyDelete
  5. Ja gdy zakładałam bloga, wcale nie myślałam o współpracach, bo nie byłam w temacie, założyłam tak naprawdę bloga dla zabawy. Później ten temat pochłonął całą blogsferę i faktycznie, że tak powiem (za przeproszeniem!): blogów jest nasrane w necie jak bobków gołębi na jakimś placu. Trochę mnie to boli, bo nie jest to już to samo. Ja tworzę swojego bloga z pasji, z hobby, z poczucia, że robię to dla ludzi, którzy to czytają, którzy sprawiają, że na mojej twarzy pojawi się uśmiech. Mogę się do nich zwrócić z każdym problemem i zawsze otrzymuję jakieś miłe słowo (czasami jest to krytyka która otwiera mi oczyska) ;) Mój blog to odwzorowanie mnie. Od zawsze błądziłam pomiędzy stylami i to miało pomóc mi się ustatkować w jakiś sposób, zdecydować się na jeden konkretny. Lubię to robić, a gdy nie mogę dodać notki, to robi mi się na duszy źle. Jestem bloggerką, która nie oczekuje współpracy, bo jest mi to niepotrzebne, oczywiście jeśli jakaś firma kiedyś za 100 lat mnie doceni i będzie oferowała coś ciekawego w moim stylu to przyjmę ich z otwartymi ramionami, ale nie mam zamiaru reklamować jakiejś tandety. Wolę kupować w SH albo w lokalnych sklepach i z tego tworzyć zestawy, które są unikatowe, bo przecież znikome szanse istnieją na to, że któraś bloggerka znajdzie coś takiego samego w lumpie jak ja! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hah własnie te konkrety! Ciężko jest się zdecydować na jedną ścieżkę. Raz elegancko, raz grunge'owo - ja chyba tego jeszcze nie potrafię połączyć. Ale faktycznie, jak już robisz zdjęcia i cały wpis to satysfakcja jest duża, a jak ktoś to jeszcze docenia to już w ogóle ogromna

      Delete
    2. Ja szukam siebie już 2 lata prawie i liczę, że kiedyś mi się uda. Jeszcze nic nigdy nie było u mnie ubrane pod zdjęcia. Albo wychodzę na spacer i ktoś mi je robi bo stwierdzi, że fajnie wyglądam, albo wracam od lekarza, albo byłam tak ubrana w szkole, ale traf chciał, że w tym samym dniu nie było pogody, a chcę to pokazać na blogu, to to po prostu odtwarzam i zdjęcia robię za parę dni, gdy znów ubiorę się w ten zestaw bo mi się spodobał ;)

      Delete
  6. "Nie, nie wystarczy założyć bloga, a potem już tylko czekać na maile od YSL i Chanel z propozycją sesji zdjęciowej w Paryżu." Cholera, a myślałam, że stworzenie bloga wystarczy! :D
    Żartuję i przechodzę do właściwego komentarza. Masz rację, po pierwsze trzeba się starać, tworzyć fajne i oryginalne, albo po prostu ciekawe miejsce w sieci, grać uczciwie, a na pewno to ktoś (kiedyś) doceni. Współpraca jako dodatek, a nie podstawa. Niektórzy myślą, że napiszą "cześć, jestem Asia", wrzucą swoje zdjęcia w lustrze i reklamodawcy będą się do nich dobijali drzwiami i oknami, niestety (niestety dla takich osób, a na szczęście dla społeczeństwa :P) tak nie jest, a rzeczywistość weryfikuje takie blogi i są one często usuwane, albo blogerki z chęci szybkiej kariery robią różne dziwne rzeczy np. spamują czy stosują obserwację za obserwację. ;)

    ReplyDelete
  7. Och nie tylko mnie dręczą te tematy na temat blogów ! Ja gdy zakładałam bloga ,a było to bardzo dawno temu.. i w tedy jeszcze nie było czegoś takiego jak współpraca z blogerami. Pisałam głównie dla własnej satysfakcji i nadal ,to robię. Ale czasem te `światowe` blogerki mogą namieszać w głowie ,jak się tak patrzy na te ich drogie ciuszki,które dostają za darmo ,to kto by nie zazdrościł. Ale cóż nie dla każdego wystarczy. Także mam nadzieję ,że tych beznadziejnych blogach,na których dziewczyny nie mają co już pokazywać ,ani o czym pisać w końcu ubędzie. A my inspirujmy się sobą na wzajem,zarażajmy kolorami i dobrym stylem i oby było w Polsce w końcu modnie i kolorowo ! :D

    ReplyDelete
  8. Trafiłaś w sedno! Blogi z założenia miały być wyrażaniem samej siebie, swojego stylu, punktu widzenia, itp. Miały być całkowicie subiektywne. Teraz jest niestety tak, że w większości nawet bloggerki nie chodzą tak ubrane, jak na stylizacjach, które prezentują. Są to zestawy wkładane jedynie do zdjęć. Sponsorowane, opłacane, itp. Po prostu dziewczyny się rozsprzedają za prezenciki od producentów i sklepów. Nie wierzę już, że to, co piszą i pokazują jest szczere.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tyle jeszcze ciekawych kwestii doszło i tutaj w komentarzach i na forach, że chyba dopiszę część drugą ;)
      Właśnie to ubieranie się 'pod zdjęcia'. Nie tak, jak mi się podoba tylko tak, jak powinnam wyglądać i pod oczekiwania sponsorów... po prostu przykre.

      Delete
  9. Niby ciągle porusza się te kwestie, a jednak - takich śmieciowych blogów ciągle przybywa, sama jestem przerażona, kiedy widzę zdjęcia bardzo słabej jakości, 100 komentarzy, wiadomości w stylu "lajk za lajk" i milion reklam w każdym możliwym miejscu. Nie zabraniam nikomu robienia tego, na co ma ochotę, ale to chyba ni ochota, a chora chęć wzbogacenia się. Niestety, takie osoby, często z roszczeniową postawą, psują opinię całej blogosferze - jest mi strasznie smutno, kiedy na słowa "jestem blogerką" widzę tylko ironiczne uśmiechy. Coraz trudniej wygrzebać coś wartościowego w tym natłoku blogów, na szczęście można i jest jeszcze wiele adresów, na które warto zaglądać - i oby tak zostało.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najsmutniejsze i najbardziej demotywujące jest właśnie to, że takie 'coś' ma 10000 obserwatorów i 200 komentarzy o treści 'obserwujemy?' albo 'dzięki, też dodaję'. A sklepy też się trochę momentami ośmieszając przez patrzenie tylko na cyferki (tzn głównie te masówki typu sheinside albo romwe)

      Delete
  10. "taki bezproblemowy i przyjemny styl życia promowany przez nie jest bardzo atrakcyjny dla wielu osób" Te popularne blogerki uważam, że nie mają zawsze aż tak kolorowo, mają swoje życie, prace, szkołę, rodziny a do tego prowadzą bloga. Trzeba przyznać, że jest to strasznie czasochłonne i pracochłonne, tym bardziej jeśli ktoś się stara aby blog był jak najlepszy. Także nawet jeśli są docenianie przez te przesyłki to za coś, za swój wkład pracy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ależ oczywiście, że to nie bajka. Nie zrozumiałaś mnie do końca, to są tylko 'obrazki' dzięki którym 'zdaje się', że właśnie tak to wygląda, a inne dziewczyny tak postrzegają ich życie oraz całe prowadzenie bloga. Przecież na swoich fanpagach czy blogach nie skupiają się raczej na rachunkach i chorobach bliskich.
      Całą część o popularnych blogach to ironia :) Świetnie zdaję sobię sprawę z pracy, jaką kosztuje prowadzenie bloga, chciażby dlatego, że również sama się w to bawię ;)

      Delete
  11. Hmm, gdybyś dostała propozycję z jakieś dużej i ciekawego firmy, to wątpie czy byś odmowiła.
    Ale i tak pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale nigdzie nie twierdzę 'NIE WOLNO podejmować współprac, są beee'. Uderzam raczej w promowanie naprawdę bazarowych rzeczy. Jeśli firma jest ciekawa to jak najbardziej jestem za, ale przejdź się po blogach. Zniżka do bucikowa, giveaway ze spinką + recenzja carmexu... Trochę poniżające

      Delete
    2. Kurcze, ja mam wiele bazarowych rzeczy, które kupiłam sama, wiocha totalna? I do tego zrobiłam recenzję Carmexu, bo naprawdę był godny uwagi, co za wstyd :(
      A na poważnie...mam wiele współprac na blogu, nie ukrywam tego, ale chyba najważniejsze jest to, aby się w tym wszystkim nie pogubić. Moim zdaniem nawet jeśli ktoś ma milion reklam na blogu, ale tworzy go z pasją(tylko nie ma kasy na ciuchy, dlatego stara się zrobić jak najlepsze wrażenie, aby te ciuchy dostać) to nie ma w tym nic złego.
      Powiedzmy sobie szczerze - prowadzenie bloga modowego to droga sprawa, nawet, gdybyśmy chcieli się ubierać w sh (ostatnio jakieś kosmiczne ceny 100 zł za kg;/) :)
      Pozdrawiam autorkę!

      Delete
    3. Słowo bazarowe w tym wypadku nie oznacza kupione na bazarze tylko kiczowate ;) A do recenzji Carmexu to się nie przekonam chyba nigdy.
      Właśnie ja się totalnie nie zgadzam, że prowadzenie bloga to droga sprawa. Każdy ma w szafie sporo rzeczy, tylko w połowie nie chodzi, bo są to np. nietrafione zakupy albo nie za bardzo wie do czego to założyć. Jeśli kupujesz z sensem to wtedy tej samej bluzki użyjesz 5 razy i za każdym będzie wyglądać inaczej.
      Pozdrawiam

      Delete
    4. ja też się nie zgodzę, że prowadzenie bloga to droga sprawa. Zauważyłam, że od kiedy bloguję to wydaję mniej na ciuchy - nie dlatego, że większość dostaję, a dlatego że robię to przemyślanie. Zastanawiam się czy mam do czego ubrać daną rzecz. Gdy zakładałam bloga współprac nie było, o tym, że coś takiego istnieje dowiedziałam się po pół roku prowadzenia bloga, pierwszą nawiązałam po ok roku. I chyba do dziś nie uważam ich jako priorytet, coś ważnego czy w ogóle warunek konieczny blogowania. Są fajnym dodatkiem - bo nie zaprzeczajmy, że miło jest dostać prezent lub móc zaoszczędzić na czymś co chcieliśmy, tylko jest dla mnie jeden ważny argument - wybieram to, co byłabym w stanie sama kupić lub czego tańszego odpowiednika poszukuję ;)
      Ale wracając do głównego wątku, myślę, że media mają na to ogromny wpływ i to one promują tę całą nagonkę wokół współprac. Młode dziewczyny, często zakompleksione lub zazdroszczące koleżanką, które mają lepsze ubrania nie chcą odstawać od grupy, chcą się dowartościować, więc pragną współprac. Media promują to jako łatwą kasę, łatwą pracę, szkoda, że nie podkreśla się, że t również wymaga - zrobić recenzje, napisać notkę, zrobić zdjęcia, skomponować zestaw - to wszystko zabiera czas (ja jeszcze uznaję, że jeśli coś dostaję to przydałoby się zrobić minimum 2 zestawy by na to 'zapracować' i bym mogła powiedzieć, że to moje). Jeśli zaczęłoby się podkreślać tę drugą stronę myślę, że mniej dziewczyn by chciało.

      Delete
  12. Ciężko nie zaobserwować tego 'zjawiska', niestety.. jak zakładałam bloga nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak współpraca :D, jakiekolwiek korzyści z prowadzenia bloga, niż własna pasja i pokazanie siebie, szkoda, że czasem blogerki wrzucane są do jednego worka i utworzyły się stereotypy - bycia blogerką i strata (wspomniana przez Ciebie) autentyczności

    ReplyDelete
  13. Podoba mi się ten tekst i nie mam dosłownie nic do dodania. Dobre przemyślenia, szczególnie z tymi obserwatorami. Nie mogę z blogów, które mają miesiąc, 3 posty i już 1000 obserwujących, szkoda tylko, że "martwych" obserwujących.

    ReplyDelete